
Jest wszakże pewna tajemnica, której rozwiązania zwyczajnie nie znam, chociaż jest chyba najważniejsza. Może kiedy opowiem wam dosyć, sami zrozumiecie. Ale ja nie wiem, dlaczego Calvin stał się właśnie taki. Był grzecznym chłopcem — wszyscy to mówią. On i Alvin byli sobie tak bliscy, jak tylko mogą być bracia. Znaczy owszem, bili się czasem, ale bez złości; Cally dorastał w przekonaniu, że Al oddałby za niego życie. Dlaczego więc zazdrość zaczęła podgryzać Calvinowe serce, dlaczego odwrócił się od brata i chciał zniszczyć jego dzieło? Sporo z tego, co chcę wam opowiedzieć, słyszałem z własnych ust Cally'ego, ale na pewno nie usiadł i nie wyjaśnił mi — ani nikomu — dlaczego się zmienił. Jasne, wielu tłumaczył, dlaczego nienawidzi Alvina, ale w jego słowach nie zadźwięczała prawda, jako że zawsze oskarżał Alvina o to, czego jego słuchacze najbardziej nie znosili. Purytanom mówił, że nienawidzi Alvina, bo widział, jak zawiera przymierze z diabłem. Ludziom króla opowiadał, że nienawidzi Alvina, bo ten posunął się do morderstwa, żeby nie pozwolić właścicielowi na odzyskanie skradzionej własności, zbiegłego niewolnika, chłopca nazywającego się Arthur Stuart (a rojaliści zgrzytali zębami na samą myśl o tym, że pół-Czarny nazywa się jak król). Calvin zawsze miał gotową historię, usprawiedliwiającą go w oczach obcych, ale nigdy ani słowem nie wytłumaczył się przed nami, którzy znamy prawdę o Alvinie Stwórcy.
Powiem tyle: kiedy spojrzałem na Calvina w Vigor Kościele, w owym roku, kiedy Alvin próbował uczyć Stwarzania, zanim jeszcze odszedł, zapewniam was, ludziska, że Calvin już przekroczył granicę. W jego sercu każde słowo Alvina było jak trucizna. Jeśli Alvin nie zwracał na niego uwagi, Calvin czuł się zaniedbany i mówił to głośno. Ale jeśli Alvin zwracał na niego uwagę, Calvin chodził skwaszony i ponury, mówiąc, że Alvin nie daje mu spokoju. Nie można go było zadowolić.
