
Ale wtedy on spotkał Gudrun.
Rozstanie z Flavią sprawiło mu niewypowiedziany ból. Musiał jej jakoś wytłumaczyć, że wszystko się skończyło. Wciąż miał przed oczyma jej pobladłą twarz i minę, jakby chciała ukryć trudne do zniesienia uczucia.
Teraz jej głos miał jasne, przyjazne brzmienie.
„Pedro, stary przyjacielu, jak się masz? Dużo o was wszystkich myślę, brak mi tamtej wspaniałej współpracy z wami”.
„My też za tobą tęsknimy” – odpowiedział, z ulgą przyjmując jej koleżeński ton i neutralny temat. – „Rozmawiamy o tobie niemal codziennie, o tym, że powinnaś być z nami. W detektywistycznych dociekaniach jesteś nieoceniona”.
„Bardzo bym chciała, Pedro. Przyjechałabym natychmiast, ale nie mogę, niestety. Mama wciąż potrzebuje mojej pomocy, to już jej ostatnie chwile, bardzo cierpi, i to już od dawna”.
„Tak mi przykro. Pozdrów ją ode mnie, spotkaliśmy się przecież kiedyś tutaj, w Madrycie, pamiętasz? Kochana Flavio, skoro już rozmawiamy… Czy wiesz coś na temat miasta Gaeta?”
„Gaeta? – powtórzyła Flavia w zamyśleniu. – To stare miasto, niegdyś należało do królestwa Sycylii, w swoim czasie podporządkowanemu Hiszpanii. Kiedyś przejeżdżałam tamtędy, ale wiem naprawdę niewiele. Dlaczego pytasz?”
„Nazwa miasta pojawiła się w zagadce związanej z rycerzami”.
„Co ty mówisz? To brzmi dosyć dziwnie. A przy okazji, jak wam idzie? Posunęliście się trochę naprzód?”
„Nawet dosyć daleko”.
„Och, to interesujące. Musisz mi opowiedzieć, przecież jestem właściwie członkiem sprzysiężenia!”
„Oczywiście, że jesteś. Teraz muszę lecieć na spotkanie, ale napiszę do ciebie list. Jak powiedziałem, jesteś cennym współpracownikiem”.
W znacznie lepszym nastroju poszedł na swoje spotkanie.
Po powrocie do domu zabrał się do pracy w tym samym miejscu, w którym mu przerwano: do odczytywania dziennika Estelli. Bardzo się nad tym męczył.
