Europejscy znawcy zagadnień związanych z terroryzmem uznawali ETA za ugrupowanie równie dobrze zorganizowane pod względem szkoleniowym i operacyjnym jak IRA, z którą Anglik miał już do czynienia w przeszłości. Z jego aktualnych spostrzeżeń wynikało jednak, że Felipe Navarra należał do dość swobodnie poczynających sobie agentów. Pomaszerował prosto do mieszkania dziewczyny, zupełnie nie przejmując się zasadami bezpieczeństwa i nie starając się zmylić ewentualnych obserwatorów. To prawdziwy cud, że udało mu się zabić oficera Guardii CMI i uciec. Anglik pomyślał, że zapewne wyświadczy organizacji przysługę, eliminując tak niekompetentnego agenta.

Navarra zniknął w kamienicy. Anglik przeszedł na drugą stronę ulicy do piekarni, gdzie uraczył się dwiema drożdżówkami z cukrem i wypił jeszcze jedną cafe con leche. Nie lubił pracować z pustym żołądkiem. Spojrzał na zegarek. Navarra siedział u kochanki już dwadzieścia minut, aż nadto długo, aby zakończyć grę wstępną.

Kiedy Anglik przechodził przez ulicę, przyszła mu do głowy zabawna myśl. Gdyby zatelefonował do żony Navarry, ognista Baskijka zapewne wyręczyłaby go w pracy. Niestety, takie wykorzystanie jej osoby byłoby równoznaczne z naruszeniem warunków kontraktu. Zresztą chciał zakończyć sprawę samodzielnie. To była jego robota i dobrze się w niej odnajdywał.

Wszedł do chłodnego, ciemnego korytarza. Bezpośrednio przed sobą miał wyjście na zacienione podwórze, z prawej strony zaś rząd skrzynek pocztowych. Anglik pospiesznie wspiął się po schodach na trzecie piętro i stanął przed drzwiami do mieszkania dziewczyny.

W środku grał telewizor; transmitowano jakiś mecz. Hałasy pomogły Anglikowi dyskretnie otworzyć zamek. Wszedł do mieszkania, zamknął za sobą drzwi. Potem cicho skierował się do sypialni.



18 из 271