
Navarra siedział na skraju łóżka. Kobieta klęczała na podłodze, a jej głowa poruszała się rytmicznie między jego nogami. Navarra wplótł palce we włosy kochanki i zamknął oczy, toteż nie miał pojęcia, że ktoś obcy znalazł się w pokoju. Anglik zdumiał się, że tych dwoje uprawia miłość przy włączonym telewizorze. Jak kto lubi, pomyślał.
Przemierzył pokój trzema potężnymi susami, a odgłos jego kroków został kompletnie stłumiony przez hałasy z telewizora. Z pochwy na prawym przedramieniu zabójcy wysunął się nóż i wpadł prosto w jego dłoń. Była to żołnierska broń, o ciężkim, ząbkowanym ostrzu i grubej, okrytej skórą rękojeści. Trzymał ją tak, jak go uczono w kwaterze głównej jego dawnego pułku na smaganych wiatrem wrzosowiskach środkowej Anglii.
Przy zadawaniu ciosu nożem zabójca ma naturalną tendencję do wbijania ostrza od tyłu, aby nie stanąć twarzą w twarz z ofiarą. Anglika jednak wyszkolono tak, by eliminował wroga od frontu. W tym wypadku oznaczało to, że znikał element zaskoczenia, lecz Anglik należał do ludzi wierzących w siłę nawyku i zawsze postępujących podręcznikowe.
Przesunął się nieco do przodu, aby stanąć za dziewczyną. Jej włosy spływały na smukłe plecy w kształcie litery V. Przyjrzał się jej kręgosłupowi i wąskiej talii, a także zaokrąglonym, stworzonym do noszenia dzieci biodrom i zgrabnym pośladkom.
Navarra otworzył oczy. W panice usiłował odepchnąć dziewczynę, lecz skrytobójca wyręczył go: złapał ją za włosy i cisnął na drugą stronę pokoju. Przejechała na plecach po drewnianej podłodze i wywróciła stojącą lampę.
Nie spuszczając wzroku z napastnika, Navarra sięgnął ręką za siebie i zaczął przeszukiwać dłonią rozrzucone ubrania. A więc miał pistolet. Anglik lewą ręką złapał Baska za gardło, tak że niemal zmiażdżył mu krtań. Potem popchnął go na łóżko i kolanem przygniótł mu brzuch. Navarra wił się, usiłując złapać powietrze, a na jego twarzy pojawił się paniczny strach połączony z całkowitą rezygnacją.
