Anglik wbił nóż w miękką tkankę tuż pod żebrami Baska, kierując ostrze w górę, ku sercu. Mężczyzna wytrzeszczył oczy, jego ciało zesztywniało i zastygło w bezruchu. Z miejsca, w którym utkwił nóż, buchnęła krew.

Zabójca wyciągnął nóż z klatki piersiowej trupa i wstał. Dziewczyna też już się podniosła. Ruszyła ku napastnikowi i zdzieliła go solidnie w twarz.

– Kim ty do jasnej cholery jesteś?

Anglik nie bardzo wiedział, co sądzić o tej kobiecie. Właśnie widziała, jak jej kochanek ginie od ciosu nożem, lecz zachowywała się tak, jakby jej nieproszony gość zabłocił butami świeżo wyszorowaną podłogę.

Spoliczkowała go po raz drugi.

– Pracuję dla Aragona, ty idioto! Od miesiąca spotykam się z Navarrą. Właśnie mieliśmy go aresztować razem z resztą jego komórki. Kto cię tu przysłał? Na pewno nie Aragon. Powiedziałby mi o tym.

Stała przed nim, czekając na odpowiedź, najwyraźniej zupełnie nieskrępowana swoją nagością.

– Pracuję dla Castilla – odparł spokojnie, płynną hiszpańszczyzną. Nie znał żadnego Castilla: po prostu to nazwisko pierwsze przyszło mu do głowy. Gdzie on je widział? W piekarni? Tak, zgadza się. W piekarni po drugiej stronie ulicy.

– Kto to jest Castillo? – chciała wiedzieć kobieta.

– Człowiek, dla którego pracuję.

– Castillo pracuje dla Aragona?

– Skąd mogę wiedzieć? Może zadzwonisz do Aragona i go spytasz? On zatelefonuje do Castilla i wtedy wszystko będzie jasne.

– W porządku.

– Zadzwoń do niego z tamtego aparatu.

– Wiem, co mam zrobić, ty pieprzony durniu!

– Tylko bądź cicho, zanim postawisz na nogi wszystkich lokatorów kamienicy i poinformujesz ich, że właśnie zabiliśmy człowieka.

Skrzyżowała ręce na piersiach, jakby po raz pierwszy uświadamiając sobie własną nagość.

– Jak się nazywasz?

– Nie mogę się przedstawić.



20 из 271