
– Chyba na nic innego jej nie stać.
Późne popołudnie. Dwóch mężczyzn ponownie zasiadło samotnie w gabinecie. Policja zakończyła wstępne oględziny, a ciało wywieziono. List leżał na blacie stolika, dzielącym rozmówców.
– Lekarz mógł jej podać środek uspokajający.
– Ona nie potrzebuje lekarza. Niestety, odziedziczyła temperament i upór po matce.
– Czy policja pytała o list pożegnalny?
– Nie widzę powodu, aby wtajemniczać policję w prywatne sprawy rodziny, zwłaszcza w sytuacji, gdy w grę wchodzi samobójstwo mojej żony.
– A twoja córka?
– Co ona ma do rzeczy?
– Widziała cię przez okno.
– Córkę biorę na siebie. Zajmę się nią, kiedy przyjdzie stosowna pora.
– Mam nadzieję. A możesz zrobić coś dla mnie?
– Co takiego, Otto?
– Spal to cholerstwo. – Jego ręka spoczęła na liście. – Dopilnuj, aby nikt inny nie natknął się na te przykre wspomnienia z przeszłości. Jesteśmy w Szwajcarii. Przeszłość nie istnieje.
Część pierwsza
1
Londyn – ZurychFirma Isherwood Fine Ars, której niekiedy przytrafiały się momenty wypłacalności, dawniej zajmowała część doskonale usytuowanej nieruchomości biurowej na stylowej New Bond Street w dzielnicy Mayfair. Potem nadszedł czas odnowy londyńskiego handlu detalicznego i prym na New Bond Street, czy też New Bondstrasse, jak ją kpiąco nazywano w branży, przejęły firmy takie jak Tiffany, Gucci, Versace i Mikimoto. Julian Isherwood i inni handlarze specjalizujący się w dziełach muzealnych starych mistrzów zostali skazani na wygnanie do St. James, tworząc w ten sposób Diasporę Bond Street, jak ich z przyjemnością nazywał Isherwood. Ostatecznie osiadł w podupadającym magazynie z epoki wiktoriańskiej, w cichym zaułku znanym jako Mason’s Yard, obok londyńskich biur niewielkiej greckiej spółki przewozowej oraz pubu, do którego zajeżdżały na skuterach ładne dziewczyny, pracownice pobliskich biur.
