
Dziewczynka… Znów usadowiła się na barierce i przyglądała mu się uważnie. Jak tylko stąd wyjdzie, spuści jej porządne manto.
Jak tylko wyjdzie?
Chociaż ze wszystkich sił starał się dotrzeć do brzegu zbiornika, czuł, że z każdą chwilą coraz bardziej się odeń odsuwa. Nie mógł się też odwrócić, otaczająca go maź była na to zbyt gęsta. Nie wiedział więc, jak duża odległość dzieli go od przeciwległego krańca.
Z trudem przychodziło mu utrzymywanie się na powierzchni. Ramiona słabły, nogi także, zapadał się coraz głębiej.
Oczy dziewczynki?
Takie dziwne. Takie… Ach, co…?
Otworzył usta do krzyku, ale zalała mu je breja.
Tula zeskoczyła z barierki i wybiegła z obory.
– Arvid jest moim przyjacielem, rozumiesz? – powiedziała na głos w powietrze. – Pewnego dnia stanie się kimś wielkim.
Były to prawdziwe słowa. Młody Arvid Posse został później premierem Szwecji. Ale to już zupełnie inna historia.
Ollego-Drania znaleziono dwa tygodnie później, kiedy zawartość zbiornika zamierzano rozrzucać po polach. W mocno zaciśniętej dłoni nadal trzymał dużą srebrną monetę Arva Gripa.
– Ach, więc to on miał takie lepkie palce – rzekł Arv do sędziwego dziedzica Possego.
To wielka ulga dla nas wszystkich, dodał w duchu. Wiem, że Gunillę trapiły nieprzyjemne podejrzenia, iż winowajczynią mogła być mała Tula. Ale jak można tak myśleć o tym aniołku?
– Nic złego o zmarłych – odparł Posse. – Ale widać muszę być ostrożniejszy i bardziej uważać, kogo przyjmuję na służbę. Ale jak on, w imię niebios, znalazł się w zbiorniku z nawozem?
– Może lepiej tego nie dociekać – mruknął Arv Grip, nie przypuszczając nawet, ile słuszności kryje się w jego słowach. – Będę musiał wyszorować monetę we wrzątku i znów umieszczę ją na honorowym miejscu w szufladzie komody.
– Tak powinieneś zrobić – odrzekł Posse.
W oddali, wśród sękatych gałęzi jabłoni, mała Tula z wysiłkiem taszczyła łagodnego i miłego, lecz zbyt wielkiego jak dla niej kota, który niczym wąż zwieszał się z jej ramion. Jako nieodrodna córka Ludzi Lodu Tula ponad wszelkie granice rozsądku kochała zwierzęta.
