
Mama, Gunilla,. bardzo niepokoiła się ciągłymi nawrotami gorączki, nachodzącymi córeczkę w niedzielne popołudnia…
Tula miała koleżankę w swoim wieku. Była nią córeczka zarządcy, Amalia. Obie dziewczynki świetnie się razem bawiły. Czasami jednak Amalia uważała, że Tula miewa osobliwe pomysły. W prostocie ducha mitygowała ją wtedy:
– Całkiem już oszalałaś, Tulo, nie możesz widzieć przez ścianę, co dzieje się u ludzi.
Ale Tula przecież to potrafiła. Właśnie opowiedziała przyjaciółce, że leśniczy znów jest u żony woźnicy i wyprawiają coś dziwnego w łóżku, całkiem nadzy!
Zaraz jednak zorientowała się, że popełniła błąd, informując o tym Amalię, i powiedziała szybko:
– No pewnie, że to wymyśliłam. Jasne, że nie umiem patrzeć przez ścianę!
– Nie wolno ci mówić nic takiego – rzekła Amalia z niezadowoleniem. – Wiesz chyba, że dorośli nigdy nie chodzą nago!
Tula zatrzymała sobie w pamięci jej słowa. Zrozumiała że różni się od innych ludzi, i postanowiła z całą mocą naśladować we wszystkim Amalię. W ten sposób stała się małą oportunistką, nauczyła się lawirować i zawsze podzielać zdanie przyjaciółki. W naturze Tuli nie leżało oczywiście, poddawanie się czyjejkolwiek dominacji, ale nie śmiała postępować inaczej. Amalia bardzo lubiła decydować o wszystkim, cieszyła się, że ma kogoś, kto słucha jej bez sprzeciwów.
Trudno byłoby nazwać to prawdziwą przyjaźnią, ale Tula chciała, by tak właśnie było. Jak inaczej mogłaby ukryć, że jest jedną z dotkniętych?
Tula rosła. Naturalnie zdarzało jej się wykorzystywać swoje zdolności! Tak jak wtedy, kiedy pewna zadzierająca nosa dama z parafii Bergunda podczas niedzielnej kawy u pisarza i jego żony ośmieliła się wypowiedzieć kilka pogardliwych słów na temat Erlanda z Backa. Rzekła, że wkradł się w łaski Gripów i poprzez małżeństwo wywyższył ponad swój stan. Mówiła to do innego zaproszonego na kawę gościa, akurat wtedy gdy nikogo z gospodarzy nie było w salonie.
