Wszystkiemu przysłuchiwała się jednak mała Tula. Ta pani ośmieliła się brzydko wyrazić o jej ojcu! Jej ukochanym, wspaniałym ojcu Erlandzie!

Zła krew Ludzi Lodu płynąca w żyłach Tuli zawrzała! Tym razem zamierzała użyć zaklęć nie tylko po to, by kogoś postraszyć. Tym razem nie żartowała!

Niech wstyd i hańba spadną na ciebie, ty cholerna babo! wyklinało po cichu milusie dziecko. Niech gardzą tobą wszyscy w parafii, jakbyś była kundlem, któremu wymierza się kopniaki! I obyś musiała prosić mego ojca o litość i zmiłowanie!

Tak też się stało. Mężem owej damy był pewien oficer wysokiej rangi. Wszyscy wiedzieli, że od kilku miesięcy przebywa za granicą. Zdarzyło się, ku wstydowi, że pewien młody włóczęga, wędrowny parobek, imający się różnych podejrzanych zajęć i zatrzymujący się wszędzie tam, gdzie mógł zarobić jakiś grosz, przybył do domu owej pani spytać, czy nie mógłby się przydać do jakiejś pracy w gospodarstwie. Kobieta nie mogła później pojąć, co w nią wstąpiło, gdy porwała ją nieopisana wprost ochota na młodzieniaszka. A męża od tak dawna nie było w domu!

Co sprawiło, że wystroiła się w cienką suknię, odkrywającą niemal całkiem piersi? Dlaczego nie założyła nic pod spód? Ona, taka zacna, cnotliwa niewiasta, która nawet wobec własnego męża nie przejawiała inicjatywy, wręcz przeciwnie, wzdychając cierpiała, gdy on wypełniał swe małżeńskie obowiązki. A kiedy było po wszystkim, wzdychała znów, tym razem z ulgą, że nareszcie może już spać.

Dlaczego więc poszła do stajni, gdzie wędrowny parobek zgrzebłem czesał konia? Dlaczego uważała, że bije od niego chuć, wprawiająca w drżenie jej ciało między nogami? Jak mogła, rozdygotana, przysunąć się do niego tak blisko, że od razu spostrzegł, co dzieje się z szacowną damą? Nie był nawet przystojny, a do tego z pewnością miał wszy, i to nie tylko na głowie.



15 из 190