
– Przecież Marduk jakoś dał radę? – zmrużył oczy Kreol.
– Niestety, nie jesteś Mardukiem – uśmiechnęła się rozmówczyni ironicznie. – Marduk był Najwyższym, a ty jesteś tylko arcymagiem. Marduk miał pięćdziesiąt Emblematów, a ty masz tylko żałosnego dżinna. Marduk miał ogromną armię, a ty jedynie niewielki oddział straży i garstkę posłusznych ci demonów. Mardukiem opiekowali się wszyscy bogowie Dziewięciu Niebios, a tobie pomagam tylko ja.
Kreol poczuł się, jakby ktoś mu napluł w twarz. Bezsilnie zgrzytnął zębami, nie śmiejąc podnieść oczu na tę, którą nazywał Najpiękniejszą.
– Chcesz przez to powiedzieć… – wykrztusił z trudem -…że gdy minie sto ekcji, będę miał to wszystko? Ciekawe, skąd?
– Oczywiście, że nie – uśmiechnęła się dama. – Ale, po pierwsze, uwolnisz się od kontraktu z Lengiem. To pierwszy plus. Po drugie, tak długi sen zrobi dobrze twojemu ciału, umysłowi, a nawet duszy – szczerze mówiąc, teraz całkiem mi się nie podobasz.
– A to dlaczego?! – natychmiast wyszczerzył się Kreol.
– Za szybko się denerwujesz. Zbytnia wybuchowość jest szkodliwa – ostro wytknęła mu rozmówczyni. – A śmierć i zmartwychwstanie oczyszczają duszę – któż może to wiedzieć lepiej ode mnie? Ale całą tę zawieruchę rozpoczęłam przede wszystkim dlatego, że Leng jest teraz za silny. Odkąd mój… Marduk zapieczętował przejście, Azatoth i pozostali bardzo osłabli, ale ciągle jeszcze pozostało wiele z ich poprzedniej mocy. Zbyt dużo jak na nas dwoje. Cały czas robią się coraz słabsi, mój przyjacielu, coraz słabsi. Powoli, ale nieodwracalnie. Niestety, jesteś śmiertelny, nie sądzę, by udało ci się dożyć czasów, gdy osłabną na tyle, byśmy mogli rzucić im wyzwanie. Ale jeśli postąpisz zgodnie z radą swego dżinna… Muszę przyznać, że czasem nawet takie nic może być pożyteczne.
Kreol zamyślił się głęboko. Wcale nie chciał porzucać wszystkiego, co zgromadził tutaj przez dziewięćdziesiąt lat. Szachszanor, pałac jego ojców, chociaż czterokrotnie odbudowywany od podstaw, był jednak jego prawdziwym domem. Kreol urodził się w nim i wychował, przeżył tu wiele lat.
