– Owszem, takie ryzyko istnieje. Taki właśnie człowiek staje się duchem, ani żywy, ani do końca umarły wraca na ziemię i straszy. Boi się żyć i boi się umierać. Można tak na zawsze pozostać w granicznej sferze.

– Czy ja teraz nie znajduję się w takiej właśnie sferze?

Zastanawiała się przez chwilę.

– Ty posunąłeś się już dalej. Ale polegaj na nas! Uczynimy, co tylko można. Nie upadaj na duchu! Rób, co chcesz, ale nie wolno ci się poddać!

I zniknęła.

Móri został rozpaczliwie sam.

Rozdział 3

Siedzieli i stali wokół jego martwego ciała, Nauczyciel, Duch Zgasłych Nadziei i Pustka. Nidhogga i Zwierzęcia nie było, podążyli za Tiril, by służyć jej moralnym wsparciem i dawać choć trochę poczucia bezpieczeństwa. Panie powietrza i wody poszły za Erlingiem i uratowały mu życie.

Wrócił Hraundrangi – Móri i zdał raport.

– On się znajduje w przedsionku śmierci – rzekł krótko.

– Teraz jest naszą sprawą by go stamtąd wydobyć.

Nauczyciel skinął głową.

– Żeby on tylko pamiętał, że musi stawiać opór. Żeby się nie dał wciągnąć w głąb.

Duch Zgasłych Nadziei powiedział w zamyśleniu:

– Masz rację. Najważniejsze, żeby się nie zorientował, gdzie jest wejście do tunelu.

– Tak, do tunelu wiodącego do Wielkiego Światła – potwierdziła Pustka. – Jeśli się o tym dowie, podejdzie blisko i pozwoli się wciągnąć. A wtedy dla nas będzie stracony.

– Sądzę, że takiego ryzyka nie ma – uspokajał ich Nauczyciel. – Móri należy do tej wielkiej groty, w której teraz się znajduje. Tam czekają również inni umarli czarnoksiężnicy w nadziei, że nadejdzie jakiś ratunek. Móri znalazł się tam, gdzie powinien, jeśli nam się nie uda…

Umilkł. Wszyscy wiedzieli, że nadzieja jest bardzo wątła, ale nie odważyli się wypowiadać tego głośno. Równie wątłą nadzieję mieli też inni czarnoksiężnicy, tacy jak Nauczyciel czy Hraundrangi – Móri.



15 из 180