Skinął głową Hraundrangi – Móriemu. Wiedział, co powinien robić.

– A więc stałeś się jednym z nich? – zapytała Helga. W jej głosie wyczuwał rozgoryczenie.

Móri po raz ostatni odwrócił się ku niej i duchowi opiekuńczemu. Po raz ostatni spojrzał w stronę ciepłego, przesyconego miłością światła.

– Tak, matko – odparł cicho. – Zostałem czarnoksiężnikiem. A teraz czekają na mnie zimne cienie.

Rodzice zaczęli rozmawiać.

– Nie zabieraj go tam – prosiła Helga. – On sobie na to nie zasłużył. Zostaw go ze mną, zmiłuj się nad nami!

– Nasz syn sam wybrał – westchnął Hraundrangi – Móri. – Ten, kto próbuje lekceważyć prawa życia tak, jak to czynią czarnoksiężnicy i inni znający się na magii, ma potem już tylko jedną drogę.

– Do krainy zimnych cieni?

– Tak. Ale, Helgo, ja go teraz zabieram do tej krainy tylko na chwilę. Śmierć jeszcze go nie wciągnęła w swoją największą głębię. Masz rację, on będzie musiał pójść do krainy zimnych cieni, ale my, jego towarzysze, postanowiliśmy zrobić wszystko, by go przed ostatecznym odejściem powstrzymać jeszcze przez jakiś czas. Jego zadanie na ziemi nie zostało wypełnione do końca. Spróbujemy wyrwać go ze szponów śmierci, bo wiemy, jak to zrobić..

– Jak?

Hraundrangi – Móri westchnął.

– Jest ktoś, kto sobie z tym poradzi. Być może. Został do tego bardzo dobrze przygotowany i ma potężnego opiekuna.

– Czy ty mówisz o naszym wnuku? – zapytała Helga cicho.

– Tak.

Dolg, pomyślał Móri. Nie, nie wolno wam angażować tego dziecka…

Ale myśl o tym uleciała równie szybko, jak się pojawiła. Rozmowa rodziców została zatarta w pamięci Móriego, by niepokój, żal i tęsknota nie obciążały jego duszy teraz, kiedy musiał rozegrać swoją długą walkę ze śmiercią.

– Chodźmy już – powiedział Hraundrangi – Móri.

I znowu pochłonęła ich ciemność.

Móri wiedział jednak, że nie przejdzie teraz z powrotem przez tunel i nie znajdzie się znowu na ziemi. Dłoń ojca na ramieniu kierowała go w głąb ciemności, gdzie nie było niczego.



9 из 180