Wadim znowu usiadł przy stole i przygładził włosy obiema rękami.

— Jak mówią w takich wypadkach Anglicy — powiedział z wymęczonym uśmiechem — my poodle light on disk as all. Co w wolnym tłumaczeniu znaczy: „Mój pudel leje na dysk i sól”.

Erast Bonifatjewicz wprawdzie nie od razu, ale jednak zrozumiał i zapytał:

— Ciekawe, co w takich wypadkach mówią Holendrzy?

— Nie wiem.

— Dobrze, załóżmy… a Francuzi?

— Allons allons très — odparł natychmiast Wadim — ma car te l’a passé.

— Co w tłumaczeniu znaczy…

— „Alona len trze, Makar cielę pasie”. Idylla. Sielski obrazek. Lewitan. Kramskoj. „Toczy się, huczy zielony szum”.

Erast Bonifatjewicz prychnął i rzekł z aprobatą:

— Dowcipne. Jest pan bardzo błyskotliwym rozmówcą, Wadimie Daniłowiczu. Ale pozwoli pan, że wrócimy do naszej sprawy.

— Ależ ja nie mam pojęcia, co mógłbym panu jeszcze powiedzieć — rzekł Wadim, ze zmęczeniem zamykając oczy. — Pan mnie nie słucha. Ja panu mówię, że to niemożliwe, a pan mi nie wierzy.

Pan wierzy w cuda, a cuda się nie zdarzają.

— A jeśli zna się przyszłość? — zapytał Erast Bonifatjewicz z naciskiem. — Czy znajomość przyszłości nie jest cudem?

— Nie jest. To nie cud, to umiejętność.

— Poprawianie przyszłości to też umiejętność.

— Ależ nie! — rzekł Wadim z irytacją i rozdrażnieniem. — Już panu tłumaczyłem. Załóżmy, że zagląda pan do rury o dużej średnicy. Patrzy pan przez nią i widzi na końcu, przy wylocie, jakiś obrazek. To jakby przyszłość. Gdyby odwrócił pan tę rurę, zobaczyłby pan inny obrazek… inną przyszłość, rozumie pan? Ale jak ją odwrócić, jeśli ona waży sto ton, tysiąc ton? Przecież to kwestia woli milionów ludzi! „Siła wypadkowa miliona wolt”, jak powiedział Lew Tołstoj. Jak pan to sobie wyobraża? Jak miałbym ją przekręcić? Czym? Kutasem, przepraszam za wyrażenie?



14 из 261