
14.08… Pasmo jest piękne, przypomina trochę góry na Księżycu. Elbrus ponad chmurami jest straszny i dziwny. A na naszym Charbasie wyrosła króciutka trawka i rachityczne niebieskie kwiatuszki. Przylatują do nich trzmiele i bezpardonowo je atakują, jakby chciały je zgwałcić. Rano rozległ się nieoczekiwanie szum skrzydeł, rozpaczliwy krzyk, przemknął cień i pod zaparkowany samochód wleciał śmiertelnie przerażony ptaszek. Okazało się, że to nieudany atak sokoła…
…Tengiz mówił, że nie można zbyt długo utrzymać kontaktu z Bogiem, nie tracąc przy tym rozumu. To chyba z Umberta Eco. A może nie? Nieważne. Najważniejsze, ze mocno powiedziane…
16.08 Jak tylko Komandor wyjedzie, od razu coś się musi stać.
Dziś obóz zaatakowały krowy. Potężny siwy buhaj z ogłuszającym, ochrypłym rykiem zaczął ocierać się o antenę i natychmiast zerwał przeciwwagę. Krowy podeszły bliżej i ustawiły się w szeregu, gapiąc się tępo na obóz. Buhaj był tak majestatyczny, że w pierwszym odruchu postanowiłem tchórzliwie przeczekać atak w namiocie, w nadziei, że wszystko jakoś się ułoży bez mojego udziału. Ale buhaj zaprosił do czochrania się trzy krowy (pewnie faworytki), które zaczęły głośno sikać tuż nad moim uchem, i całe stado ruszyło prosto na obóz. Gorączkowo załadowałem broń i poszedłem szukać pastucha.
Rzecz jasna, nigdzie go nie było.
