rozebrany w ciągu siedmiu godzin, ale w dodatku, gdy brygadier, spoglądając na wysoki pięciometrowy komin z czerwonej cegły, zaczął marudzić, że mu ból wszedł w krzyż, ojciec, jak sami rozumiecie, wszedł na tenże komin, „wzleciał niczym orzeł, a potem niczym orzeł usiadł i do niego nasrał… przepraszam za wyrażenie… a w owym czasie ojciec miał już, żeby nie skłamać, czterdzieści siedem lat z okładem…” Przykład inteligencji: „Człowiek jest zwierzęciem dwunogim, zawsze głodnym, nigdy nienasyconym…” (Bóg jeden wie, gdzie on to wyczytał, bo przecież nie wymyślił tego sam?) I jeszcze jedno: „Najbardziej uparty żołnierz to ten, którego okłamano. Nie da się wychować żołnierza prawdą, a wychowywać trzeba, cóż począć, w przeciwnym razie od razu wleźliby człowiekowi na głowę…”

On (ojciec, jak sami rozumiecie) w ogóle lubił wspominać wojnę, przy czym wspominał ją dość osobliwie. Na jego wojnie nie tylko nie strzelano, ale chyba nawet nie zabijano. „Przybiegają żołnierze i krzyczą: panie kapitanie, w piwnicy jest wino, dwanaście beczułek1

To ja od razu tak: dwie beczułki ojczulkowi i szybko, szybko, w tempie walca… Ojczulek był bardzo zadowolony, parabellum mi podarował, zdobyczny, zabrany jakiemuś pułkownikowi…” Najwidoczniej ojciec umiał się przystosować. „Był u nas taki dowódca kontrwywiadu Smiersz, major Skitalec — dzikie zwierzę, w oczach miał śmierć, na to ten dowódca z ręki mi jadł, jak koń… Trzeba umieć się przystosować!” W 1945, już w Prusach Wschodnich, ojciec, tak się jakoś zdarzyło, żył jednocześnie z matką — panią domu — i jej córką, można powiedzieć, w jednym łóżku. A jednocześnie nie było mowy o żadnym przymusie: same mu zaproponowały, to co miał chłop zrobić odmówić? A jesienią tego samego czterdziestego piątego, już w Mandżurii, wylewali z amortyzatorów dział płyn hamulcowy, a w wolne miejsce wciskali jedwab, żeby na punkcie kontroli pogranicznej nie zauważyli… I tak dalej, dokładnie w tym stylu.



21 из 261