Oczywiście, nie wziął ze sobą parasola — kto by nosił parasol w grudniu? — a za pięć dziewiąta zaczął padać deszcz. Wszyscy, którzy w tym czasie zebrali się na rogu, wszystkie te żałosne ranne ptaszki, jedni czekający na kogoś, drudzy na autobus „czwórkę”, jednakowo skulili się i nastroszyli, a ich twarze zrobiły się jednakowo nieszczęśliwe i mokre, jakby od łez.

Za minutę dziewiąta (parszywy pedantyczny Niemiec) na rogu objawił się Pracodawca — w luźnym angielskim płaszczu do pięt, z gigantycznym parasolem, również pochodzenia angielskiego. Stanął metr od Jurija, odwrócił się do niego plecami (mokrym, kołyszącym się garbem parasola) i zaczął czekać na klienta, który widocznie nie był ani Niemcem, ani pedantem i dlatego spóźniał się, jak przystało na normalnego Rosjanina płci męskiej, któremu spotkanie nie wróży nic szczególnie dobrego, ale także nic bardzo złego.

Nie minęło jednak pięć minut, gdy wyjaśniło się, że klient w ogóle nie jest mężczyzną. Gdy Jurij, pochłonięty artykułem o korupcji w organach milicji, znowu powrócił do rzeczywistości,

Pracodawcę atakowała właśnie postawna, dziarska osoba w brązowym skórzanym płaszczu, z czerwonymi, puszystymi włosami, przyprószonymi wodnym pyłem, z potężną, pomarańczową torebką w garści. Osoba mówiła wprawdzie szeptem, ale bardzo energicznie i ze swadą. Cały jej wygląd budził w pamięci na wpół zapomniane obecnie określenie „babochłop” oraz ulubiony zwrot Pracodawcy: „Koń z jajami”.

Kobieta za wszelką cenę starała się zachować prywatność, więc prawie nie było słychać, o czym mówi, szczególnie na początku później szept zabrzmiał jak grom. Najwyraźniej nie umiała szeptać i należała do ludzi, którzy swoje poglądy wygłaszają na cały głos, budząc postrach w szeregach wroga — ostro i dźwięcznie. Dzięki temu Jurij dość szybko zorientował się, w czym rzecz, tym bardziej że pod naporem brązowego płaszcza Pracodawca zmuszony był się cofać, broniąc się przed stratowaniem, i dość szybko wparł się mokrym parasolem w ramię Jurija, który również musiał się cofać, żeby zachować dystans wystarczającej słyszalności.



23 из 261