
Uwielbiała szperać po wszystkich pokrytych pajęczyną zakamarkach małych miasteczek, szukać sekretów pod podłogami, wysłuchiwać plotek, lokalnych mądrości i legend.
Zdobyła pewien rozgłos dzięki serii artykułów o pełnych tajemnic miasteczkach, leżących na uboczu, które napisała dla niskonakładowego magazynu „Okrężna Droga”. A ponieważ jej apetyt na sukces nie ustępował temu na big maki, zdecydowała się na ryzykowny krok i napisała książkę na ten sam temat, tym razem jednak skupiając się na małym miasteczku w Maine, które podobno nawiedzały duchy bliźniaczek zamordowanych w lokalnym pensjonacie w tysiąc osiemset czterdziestym trzecim roku.
Krytycy określili jej dzieło jako „zajmujące” i „dobrą zabawę z domieszką grozy” – oprócz tych, którzy nazwali książkę „niedorzeczną” i „zagmatwaną”.
Potem napisała książkę o małym miasteczku w Luiz Janie, gdzie spadkobierczyni księżniczki wudu sprawnie łączyła urząd burmistrza z obowiązkami szamanki. I, jak odkryła Quinn, z prowadzeniem bardzo dochodowego domu publicznego.
Jednak historia Hawkins Hollow – czuła to przez skórę – będzie ciekawsza, lepsza, bardziej soczysta.
Nie mogła się doczekać, aż zatopi w niej zęby.
Baraki z fast foodami, gmachy biurowe i rzędy szeregowców ustąpiły miejsca szerszym trawnikom, większym domom, a w końcu polom rozciągającym się pod ponurym niebem.
Droga zakręcała, opadała i wznosiła się, po czym znów biegła prosto. Quinn dostrzegła drogowskaz informujący: „Pole bitwy Antietam”
