Zgodnie z zaleceniami GPS i wskazówkami Caleba skręciła w boczną drogę, ciągnącą się wzdłuż zagajnika nagich drzew, z rozsianymi tu i ówdzie domami i farmami, których widok zawsze wywoływał uśmiech na twarzy Quinn – lubiła te stodoły, spichlerze i ogrodzone wybiegi dla koni.

Następnym razem będzie musiała znaleźć jakieś małe miasto na środkowym zachodzie. Opisze historię nawiedzonej farmy albo szlochającego ducha mleczarki.

Niemal przejechała zakręt, gdy nagle ujrzała drogowskaz z nazwą Hawkins Hollow (założone w 1648 roku). Miała ogromną ochotę wjechać od razu do centrum, zamiast skręcać w boczną drogę prowadzącą do domu Caleba Hawkinsa, ale nie cierpiała się spóźniać, a wiedziała, że jeśli zacznie się błąkać po ulicach i zaułkach, by poczuć atmosferę miasta, na pewno nie zdąży na czas na pierwsze spotkanie.

– Już niedługo – obiecała sobie i skręciła w drogę ciągnącą się wzdłuż lasu, w którym – jak wiedziała – znajdował się Kamień Pogan.

Przeszedł ją niepokojący dreszcz. Zdziwiła się jeszcze bardziej, gdy zdała sobie sprawę, że zadrżała ze strachu, a nie z podniecenia, które zwykle odczuwała, zaczynając nowy temat.

Jadąc krętą drogą, rzucała co jakiś czas zaniepokojone spojrzenia na ciemne, nagie drzewa. I nacisnęła hamulec z całej siły, gdy przeniosła wzrok na drogę i ujrzała przed sobą jakiś rozpędzony kształt.

Pomyślała, że to dziecko – och, Boże, nie, och, Boże – a potem, że pies. I nagle… kształt zniknął. Droga była absolutnie pusta, tak samo jak rozciągające się za nią pole. Jedyną żywą istotą była Quinn siedząca z walącym sercem w małym, czerwonym samochodzie.

– Optyczne złudzenie ludzkiego oka – powiedziała do siebie, nie wierząc w ani jedno słowo. – Przywidzenie.

Ale włączyła silnik, który zgasł przy gwałtownym hamowaniu, i zjechała na ziemiste pobocze. Wyjęła notes, zapisała godzinę i wszystko, co wydawało jej się, że zobaczyła.

Mały chłopiec, około dziesięciu lat. Długie, czarne włosy, czerwone oczy. PATRZYŁ prosto na mnie. Mrugnęłam? Zamknęłam oczy? Otworzyłam amp; zobaczyłam zamiast chłopca wielkiego, czarnego psa. A potem – puf. Nikogo nie było.



35 из 269