
– Ciasteczka z czekoladą to pokarm bogów. – Quinn uśmiechnęła się do Cala, który postawił jej piwo na barze. – Podoba mi się wasze miasto. Przeszłam się po Main Street, ale tyłek mi zamarzł, więc wróciłam do czarującego hotelu Hollow, usiadłam w oknie i patrzyłam, jak kręci się wasz świat.
– Sympatyczny świat – zauważył Cal – który o tej porze roku obraca się trochę wolniej.
– Mhm – przyznała Quinn, wgryzając się z lubością w wąski trójkącik pizzy. Zamknęła oczy, wzdychając z rozkoszy. – Ona jest pyszna. Miałam nadzieję, że nie będzie tak dobra, skoro to pizza robiona w kręgielni.
– Radzimy sobie. Gino naprzeciwko jest lepszy i ma większy wybór.
Quinn otworzyła oczy i zobaczyła jego uśmiech.
– To okropna wiadomość dla kobiety zmieniającej styl życia. Cal pochylił się nad barem. Uśmiechnął się jeszcze szerzej i Quinn poczuła, że gubi wątek. Miał najładniejszy krzywy uśmiech, jaki widziała, aż chciało się skubnąć te pełne wargi.
Zanim zdążył się odezwać, ktoś go zawołał i te głębokie, szare oczy przestały się w nią wpatrywać.
– Zaraz wracam.
– Cóż. – Kurczę, jej serce naprawdę na chwilę stanęło. – Nareszcie sami – powiedziała do Foxa. – A zatem ty, Cal i na razie – nieobecny Gage Turner jesteście przyjaciółmi od dziecka.
– Właściwie od niemowlęcia. A dokładnie rzecz biorąc, odkąd byliśmy w macicy. Matki Gage'a i Cala poznały moją, gdy miała zajęcia w Lamaze
– Wasze mamy od razu poczuły więź między sobą.
– Nie wiem. Dogadywały się, choć można powiedzieć, że każda pochodziła z innej bajki. Lubiły się, choć nie były przyjaciółkami. Rodzice Cala i moi wciąż się spotykają, a tata Cala dał ojcu Gage'a pracę w czasach, gdy nikt w mieście by go nie zatrudnił.
– – Dlaczego nikt by go nie zatrudnił? Fox milczał przez chwilę, popijając piwo.
– To żadna tajemnica – uznał. – Jego ojciec pił. Ale już od jakiegoś czasu jest trzeźwy. Pięć lat czy coś koło tego. Zawsze uważałem, że pan Hawkins go zatrudnił, bo taki już jest, i że zrobił to przede wszystkim dla Gage'a. W każdym razie nie pamiętam czasów, kiedy nie byliśmy przyjaciółmi.
