Cal był wyjątkowo sympatyczny i miał zabójcze oczy, Quinn uznała więc, że są gorsze odczucia niż zamarzanie palców u stóp w kozaczkach, które były bardziej eleganckie niż praktyczne.

– Będziesz jutro w mieście, gdybym miała do ciebie jakieś pytanie niecierpiące zwłoki?

– Jak zawsze – odpowiedział. – Mogę dać ci numer telefonu, gdybyś…

– Poczekaj. – Wyciągnęła z torebki własną komórkę i nie przystając, wcisnęła kilka klawiszy. – Słucham.

Podał jej numer.

– Jestem pod wrażeniem. Kobieta, która nie tylko umie znaleźć od razu to, czego szuka, w tajemniczych czeluściach damskiej torebki, ale jeszcze potrafi obsługiwać urządzenia elektroniczne!

– Czy to seksistowska uwaga?

– Nie. Moja matka zawsze wie, gdzie wszystko leży, ale nie potrafi obsługiwać nawet pilota. Moja siostra Jen potrafi poradzić sobie z każdym urządzeniem, od sportowej skrzyni biegów po myszkę bezprzewodową, ale nie umie niczego znaleźć w czasie krótszym niż dwadzieścia minut, a moja druga siostra, Marly, nigdy niczego nie może znaleźć i boi się nawet elektrycznego otwieracza do puszek. Ty zaś wprawiłaś mnie w osłupienie, robiąc i jedno, i drugie.

– Zawsze lubiłam robić wrażenie. – Wrzuciła telefon do torebki. Skręcili w stronę schodów prowadzących na ganek hotelu. – Dzięki za eskortę.

– Nie ma sprawy. To była jedna z tych chwil, Quinn wiedziała. Oboje zastanawiają się, czy mają uścisnąć sobie dłonie, odwrócić się i odejść każde w swoją stronę czy poddać się ciekawości i nachylić do pocałunku.

– Zostańmy na razie na bezpiecznych ścieżkach – powiedziała. – Przyznaję, bardzo mnie pociągają twoje usta, ale taki rozwój wypadków utrudniłby mi wykonanie tego, po co tu przyjechałam, zanim w ogóle zaczęłam.

– Cholerna szkoda, ale masz rację. – Wbił ręce w kieszenie. – W takim razie powiem ci dobranoc. Poczekam, aż wejdziesz do środka.

– Dobranoc. – Weszła po schodach i otworzyła drzwi, po czym zerknęła przez ramię na Cala, który stał, wciąż z rękami w kieszeniach, w plamie światła rzucanej przez starodawną latarnię.



55 из 269