— Pamiętam — wtrąciłem. — Powiedział, że był oglądać ten gwiezdny kamień, który właśnie przybył od Obcych i został wystawiony na pokaz w Nowym Jorku. Zrobił setki zdjęć przez najróżniejsze filtry, zapisał spostrzeżeniami cały notes i zebrał wszelkie dane, jakie się dało. Następnie wziął się do skonstruowania modelu kamienia. Powiedział, że znajdzie sposób na tanią produkcję, żeby sprzedawać je jako nowość. Ta szóstka na jego półce stanowiła najlepszy wynik jego dotychczasowych prób. Uważał, że są zupełnie niezłe.

— Zgadza się. Wtedy zauważyłem, że w koszu pod stołem jest kilka wybrakowanych modeli. Wyjąłem najlepiej wyglądający i uniosłem go do światła. Ładna rzecz, zupełnie jak inne. Kiedy Paul zobaczył, że mam go w ręku, uśmiechnął się i zapytał, czy mi się podoba. Powiedziałem, że tak… Weź go sobie — powiedział.

— Więc go zatrzymałeś. Też to tak pamiętam.

— Tak, ale to nie wszystko — powiedział Hal. — Wziąłem go ze sobą do stolika i położyłem obok moich pieniędzy — tak że za każdym razem, kiedy sięgałem po drobne, automatycznie rzucałem na niego okiem. Po pewnym czasie zauważyłem u podstawy jednego z ramion drobniutką skazę, małą niedoskonałość. Była zupełnie nieważna, ale za każdym spojrzeniem złościła mnie coraz bardziej. Więc kiedy później obaj wyszliście po zimne piwo i wodę mineralną, zamieniłem mój kamień na jeden z kamieni z półki.

— Zaczynam rozumieć.

— Dobrze, dobrze! Prawdopodobnie nie powinienem tego robić. Wtedy nie widziałem w tym nic złego. To były tylko prototypy pamiątek, którymi się bawił, a różnicy nie było nawet widać, chyba że się uważnie patrzyło.

— On zauważył od razu.



18 из 179