
— Dlatego też uznał je za doskonałe i więcej się im nie przyglądał. I właściwie co za różnica? Odpowiedź wydaje się oczywista nawet bez piwa.
— Przyznaję, brzmi to przekonująco. Ale faktem jest, że sprawdził — i wydaje się, że modele były ważniejsze, niż dal nam do zrozumienia. Ciekawe, dlaczego?
— Dużo nad tym myślałem — powiedział Hal. — Pierwsze, co mi przyszło mi na myśl, to że o pamiątkach wymyślił dlatego, bo chciał się nimi pochwalić i mvi siał nam coś powiedzieć. A jeśli zwrócono się do niego z ONZ. żeby wykonał dla nich model — kilka modeli? Oryginał jest bezcenny, niezastąpiony i wystawiony publicznie. Wydawałoby się, że aby uchronić go przed kradzieżą lub maniakiem z młotem kowalskim, najmądrzej byłoby go gdzieś zamknąć, a w gablocie umieścić falsyfikat. Zgodnie z logiką wybór powinien paść na Paula. Ilekroć jest mowa o krystalografii, pojawia się jego nazwisko.
— Mogę kupić część twojej teorii, ale całość nie trzyma się kupy. Dlaczego miałby tak się zdenerwować zaginięciem niedoskonałej próbki, skoro mógł sobie zrobić jeszcze jeden model? Dlaczego nie miałby po prostu spisać na straty tego, który zgubiliśmy?
— Ze względów bezpieczeństwa?
— Jeśli tak, to nie my je naruszyliśmy, tylko on. Po co miałby nas rozstawiać po kątach i przypominać o modelu, skoro tak dobrze nam szło zapominanie o nim? Nie, to się jakoś nie zgadza.
— No dobrze, więc o co tu chodzi?
Wzruszyłem ramionami.
— Brak danych — powiedziałem wstając. — Jeśli zdecydujesz się zadzwonić na policję, nie zapomnij powiedzieć, że to, czego szuka, wcześniej mvi sam ukradłeś.
— Och, Fred, to już poniżej pasa.
— Ale to prawda. Ciekawe, jaką kamień ma faktyczną wartość? Nie pamiętam, gdzie leży granica między wykroczeniem i przestępstwem.
— No dobra, przekonałeś mnie. Co zamierzasz?
Wzruszyłem ramionami. — Chyba nic. Pewnie poczekam i zobaczę, co się stanie.
