Zdobędziemy futra tanie,Tanie sadło, tanią kaszę.Zjednoczymy siły nasze.Wszyscy razem, nie oddzielnie,Ale dzielnie tę spółdzielnięPrzed nadejściem jeszcze zimyWspólną pracą utworzymy.Jeleń krzyknął: – Dobrze gada!To przynajmniej mądra rada!Tchórz zawołał: – Brawo, brawo,Trzeba zająć się tą sprawą,Bo gdzie jest wysiłek zgodny,Tam dobrobyt niezawodny!Tu przemówił lis Mikita:– Myśl naprawdę znakomita,Ruch spółdzielczy bardzo cenię,Chętnie swą naturę zmienięI zapewniam zgromadzenie,Że od dzisiaj najrzetelniejChcę pracować dla spółdzielni.– Świetnie! – rzekły dwie kukułki,Nierozłączne przyjaciółki,I uparcie coś kukałyW sposób dość niezrozumiały.Niedźwiedź przerwał to kukanie:– Dosyć, dosyć, moje panie.Sprawa jasna, szkoda czasu!Budujemy sklep wśród lasu.Wszystkich czeka ciężka praca –Praca zawsze się opłaca.Przekonajmy więc borsuka,Że nie poszła w las nauka,Że już wilk nas nie oszuka,Że już ryś nas nie oszwabi –Żeśmy silni, a nie słabi.– Brawo!, brawo! – krzyknął zając. –Sklep budujmy nie zwlekając,Lecz uczcijmy wpierw Błażeja,Kniei naszej dobrodzieja!– Oczywiście! W górę! W górę! –Zawołali wszyscy chóremI wesoło, choć z wysiłkiem,Podrzucali go jak piłkę,A kukułka z przyjaciółkąSzybowały nad nim w kółko.
V
Wszyscy zgodnie pracowali:Więc niedźwiedzie – wzorem drwali –Dostarczały pni i pali.Sarny z wszystkich stron się zbiegłyI lepiły z gliny cegły.Z wodnej tafli jeleń szybkiPozdejmował szklane szybki.Przy stawianiu pieców kuna