Fryzjer, sekretarz, telegrafista,No i milicjant, rzecz oczywista.Straż jest gotowa w ciągu minuty.Konia prowadzą – koń nie podkuty!Trzeba zawołać szybko kowala,Pożar na dobre się już rozpala!Prędzej! Gdzie kowal?! To nie zabawka!Dawać sikawkę! Gdzie jest sikawka?Z pompą zepsutą niełatwa sprawa.Woda do beczki! Beczka dziurawa!Trudno, to każdej beczce się zdarza.Który tam?! Prędzej, dawać bednarza!Zbierać siekiery, haki i liny!Pali się w mieście już od godziny!Pali się!Pali się!!Pali się!!!Pali się!!!!Wreszcie strażacy szybko zebrali się,Beczkę zatkali drewnianym czopem,Jadą już, jadą, pędzą galopem.Przez Sienkiewicza, przez Kołłątaja,Prosto w Aleję Pierwszego Maja –Już przyjechali, już zatrzymali się:Pali się!Pali się!!Pali się!!!Pali się!!!!– Co to się pali? Gdzie to się pali?Teren zbadali, ludzi spytaliI pojechali galopem dalej.– Gdzie to się pali? Może to tam?Jadą i trąbią: tram-tra-ta tam!Jadą Nawrotem, Rybną, Browarną,A na Browarnej od dymu czarno,Wszyscy czekają na straż pożarną.Więc na Browarnej się zatrzymali:– Gdzie to się pali?– Tutaj się pali!Z całej ulicy ludzie zebrali się.Pali się!Pali się!!Pali się!!!Pali się!!!!Biegną strażacy, rzucają liny,Tymi linami ciągną drabiny,Włażą na góry, pną się na mury,Tną siekierami, aż lecą wióry!Czterech strażaków staje przy pompie –Zaraz się ogień w wodzie ukąpie.To nie przelewki, to nie zabawki!Tryska strumieniem woda z sikawki,Syczą płomienie, syczą i mokną,Tryska strumieniem woda przez okno,Już do komina sięga drabina,


23 из 44