
Pragnął wyczuć moment, kiedy będę mogła przyjąć jakąkolwiek prawdę, która mnie stąd nie zdmuchnie, nie sprawi, że pogrążę się w większej rozpaczy. Każdy gest mógł doprowadzić do katastrofy, samobójstwa lub zamilknięcia.
Postanowiłam odpisać, ale byłam przekonana, że będę milczała, że nikomu nic nie powiem oprócz uznania faktu, że było to samobójstwo.
Po kilku dniach zorientowałam się, że list, który mu wysłałam, jest zemstą, to wzbudziło we mnie silny lęk, sądzę, że przed oceną.
Pytanie, czy jestem normalna, powracało w każdy wieczór.
Tamta myśl znowu mnie osacza. Czy to naprawdę jest nie do owładnięcia. Dlaczego taka samozagłada. Dlaczego aż tak?
Czuję się dziwnie, jakby mózg przeszedł próbę ognia. Przerwanie ciągłości czasu istnienia.
A teraz wypełnianie luki, ogromnej dziury, lecz nie wiem jeszcze, czym ją napełnić, a może ominąć i iść dalej, z pustym miejscem w pamięci. To powraca i domaga się wypełnienia, bo zbyt niepokoi. Nie potrafię.
Zgubiłam zbyt wiele części łamigłówki mego życia.
Może kiedyś uda mi się ta sztuka istnienia, że odnajdę siebie, i spokój w sobie, taka, jaką jestem naprawdę.
Wcale nie mam zamiaru udowadniać, że jestem normalna. Jak długo trzeba w sobie oswajać śmierć drugiego?
9 stycznia 91
Ależ ja jestem nienormalna i dobrze mi z tym. Naprawdę?
Przypominam sobie to, co pisałam w „Oswajaniu zwierza" i co stworzyłam w fantazjach.
Oprócz kilku szczegółów, wszystko stało się.
Freud: Halucynacja – kateksja przechodzi w postrzeżenie, Kateksja to zaspokajanie impulsów id przez znalezienie odpowiedniej osoby, przedmiotu, idei.
Moje dzienniki, dzienniki. Przytłaczają. Moje życie mnie przytłacza.
Mam wstręt do psychologii. Do siebie?
Myśli krążą wciąż wokół spraw ostatecznych. Dlaczego stale mi się śni taka ohyda, rozpad, gnicie, zniszczenie?
