Spodziewał się, prawdę mówiąc, inteligentnej, rozumnej młodej kobiety, trzeźwo myślącej realistki. Spodziewał się dziewczyny przyjaznej, pełnej naturalnego wdzięku i energii. Takie bowiem robiła wrażenie podczas rozmów telefonicznych. Nie przyszło mu nawet na myśl, że zobaczy nerwowe stworzenie z typu tych, co to obgryzają paznokcie do krwi,

Nie śniło mu się, że będzie miała szmaragdowe oczy, zgrabny nosek i pięknie wykrojone usta, długie jedwabiste włosy. Nie spodziewał się promiennego uśmiechu i tej niezwykłej żywotności, jaka z niej emanowała.

Wszystko to zmieniło jego stosunek do tej dziewczyny. Nie chciał jej tu. Sam uporałby się z całym tym kramem o wiele szybciej. Odziedziczyli na spółkę majątek, a to wymaga krótkiego aliansu. Bodajby jak najkrótszego, powtarzał sobie w myśli. Nie chciał mieć w tej chwili do czynienia z tą kobietą. Z jakakolwiek kobietą.

Zmęczonym ruchem przeczesał sobie włosy palcami. Jednocześnie wprawnym okiem rejestrował stan kontaktów elektrycznych, podłóg i sufitów. Whistler przesłał mu wprawdzie szczegółowy raport, ale Mike ufał jedynie sobie samemu. Teraz próbował zapamiętać tuziny szczegółów, ocenić ogólną sytuację, rozważyć ją. Jednocześnie jednak nasłuchiwał podświadomie dźwięku głosu Maggie.

Głos ten działał mu na nerwy. Był czysty i dźwięczny, ale dziwnie niski jak na tak drobną dziewczynę. I niepokojący.

Mike od dawna tak się nie niepokoił.

Zdjął kurtkę i pochylił się, by sprawdzić cug w kominku. Sięgnął do kieszeni po zapałki, zapalił jedną z nich, wsunął do wnętrza kominka, stwierdził, że wszystko w porządku, wyprostował się i wyszedł na ganek, by przynieść drewno na podpałkę i kilka polan.

Nagle poczuł straszny niepokój. Jakże znajomy, jakże dotkliwy.

Pięć miesięcy wcześniej został usunięty z pracy. I do tej chwili nie było dnia, żeby pozwolił sobie zapomnieć o swojej krzywdzie.

W wieku trzydziestu jeden lat był najmłodszym w historii firmy Stuart-Spencer dyrektorem finansowym. Nie sama utrata pracy tak go gnębiła. Przyłapał pewnego człowieka na braniu łapówek i postanowił wyciągnąć z tego konsekwencje. Jego pech polegał na tym, że sam szef był zamieszany w tę aferę. A także, że znalezienie innej posady było niemożliwe, gdyż otrzymał bardzo złe referencje.



15 из 104