
Silnik rozgrzewał się powoli. Oddech Maggie też się z wolna uspokajał. Musiała ochłonąć po szybkim biegu przez parking, podczas którego Mike trzymał ją mocno i niemalże unosił w powietrzu. I to bez pytania o zgodę.
Margaret Mary, strofowała się w duchu, przestań się wygłupiać. Co z tego, że poczułaś dreszczyk pożądania w zetknięciu z jego muskularnym ciałem? Przez długie lata zachowywałaś się niezmiennie jak „porządna" dziewczyna. Zaczynałaś już wątpić, czy jesteś normalną kobietą, czy drzemie w tobie choć odrobina temperamentu.
Na szczęście Mike zachowywał się wobec niej jak wobec młodszej siostry i to było w porządku. Naprawdę niepotrzebne jej były dwa dni w towarzystwie namolnego mężczyzny.
– A propos zmiany planów – powiedział Mike. – Warunki drogowe są fatalne. Jeżeli chcesz, to umieszczę cię w motelu, sam pojadę do domu naszych dziadków i wrócę po ciebie z samego rana.
– Nie, dziękuję – odparła krótko.
– To nie znaczy, że podjąłbym jakiekolwiek decyzje bez ciebie – dodał Mike szybko. – Zrobimy wszystko za obopólną zgodą. Ale myślę, że rano mogłabyś sobie spokojnie obejrzeć całą posiadłość…
– Rozumiem.
– Pogoda jest koszmarna. -Widzę.
– Jeżeli masz kłopot z pieniędzmi na motel, to…
– Ianelli -powiedziała Maggie cicho, lecz stanowczo – jadę z tobą. Rozumiesz?
Przez dłuższą chwilę panowała głucha cisza, przerywana tylko skrzypem wycieraczek, borykających się z marznącym śniegiem. Wreszcie udało się Mike'owi uruchomić silnik, samochód szarpnął i ruszył naprzód.
– Czyś ty przypadkiem nie odziedziczyła po dziadku nadmiernego uporu? – zapytał po chwili Mike.
– Czy masz na myśli tego dziadka, po którym odziedziczyłam moją połowę domu? Nie, on wcale nie był uparty. Za to nauczył mnie grać w pokera, kiedy miałam pięć lat, a kiedy skończyłam siedem, poczęstował mnie pierwszym łykiem whisky. Każdy członek rodziny może potwierdzić, że był człowiekiem absolutnie nieodpowiedzialnym.
